Żorskie zmagania: "Piraci" lepsi od "Byków"
Turniej w Żorach po raz kolejny udowodnił, że polskie turnieje mają niesamowity klimat, a SSON to właściwa organizacja na właściwym miejscu. Przez trzy dni byliśmy świadkami zaciętego pojedynku pomiędzy sześcioma drużynami z Niemiec i Polski tj. Balian Team, Flying Wings, Jeźdźcy Borowa Wieś, Not Guilty, Friends and Bert, Rhein-Ruhr Pirates oraz Sitting Bulls. Stawką była zdobycie Klubowego Pucharu Rugby na Wózkach.
Turniej rozgrywany był w hali sportowej MOSiR w Żorach, natomiast na noc wszyscy uczestnicy zjeżdżali do odległego o 20km Wodzisławia Śląskiego, do hotelu Amadeus. Bardzo miła obsługa hali, jak i przyjazna atmosfera jaką pracownicy hotelu otoczyli zawodników pozytywnie przyczyniła się do dobrej opinii na temat organizacji turnieju.
Sam turniej rozgrywany był na poziomie Advanced i mimo przyjacielskiej atmosfery, drużyny dawały z siebie wszystko - w końcu to rugby na wózkach.
Już po pierwszych spotkaniach faworytami turnieju zostali Rhein-Ruhr Pirates oraz Sitting Bulls. Pomimo, iż Balian Team nie przegrał pierwszego dnia żadnego meczu, to jednak "wymęczone" zwycięstwa nie napawały optymizmem. W dodatku następnego dnia drużynę czekały najtrudniejsze spotkania z niemiecką ekipą z Zagłębia Ruhry i katowickim teamem. Sytuacja w tabeli jednak diametralnie zmieniła się kiedy to poznańsko-elbląska koalicja zmierzyła się z drużyną gospodarzy turnieju. Po raz kolejny udowodniono jak nieprzewidywalny jest sport. Balian Team pokonawszy Sitting Bullsów, stał się "czarnym koniem" zawodów. Niestety porażka w ostatnim meczu z ekipą Rhein-Ruhr Pirates okazała się "zabójcza", eliminując Balian Team z finału.
Zawodnicy mogą mówić o pechu bowiem, o ich losie zadecydował niekorzystny bilans małych punktów. Rewanżując się za to niepowodzenie Balian Team pokonał drużynę Not Guilty i zajął ostatecznie trzecie miejsce w turnieju. Należy dodać, że w drużynie poznańsko-elbląskiej karty rozdawali Rafał Rocki oraz Tomasz Kaczyński, którzy wielokroć brali na siebie odpowiedzialność za wynik zespołu.
Pewnym rozczarowaniem okazała się postawa rzeszowskiego Flying Wings. Jednak oddając prawdę trzeba stwierdzić, że drużyna ta nie przyjechała na turniej w najsilniejszym składzie. Należy również podkreślić wręcz rewelacyjną postawę Krzysztofa Kapusty, który będąc motorem napędowym teamu, został w klasyfikacji końcowej uznany najlepszym zawodnikiem turnieju w kategorii 1,5 - 2,0 pkt. Bardzo dobrze zaprezentował się również Karol Kubicki, który z każdym swoim pojawieniem się na boisku porywał drużynę do walki. Wyrazy uznania należą się również trenerowi Flying Wings, Arturowi Sochackiemu, który imponował spokojem i "podręcznikowym" wręcz zachowaniem, zgodnym z regulaminem zawodów (ale gardło i tak zdarł!). Rzeszowski zespół ostatecznie zajął w turnieju piąte miejsce.
Jeźdźcy z Borowej Wsi zagrali na miarę swoich aktualnych możliwości. Pomimo, iż była to niewątpliwie najsłabsza drużyna turnieju, zebrała sporo braw za walkę, nieustępliwość i poświęcenie, a jej zawodnik - Rafał Bednarski należał do najlepszych zawodników turnieju, zdobywając tytuł MVP zawodów. Drużyna od początku starała się utrzymywać równorzędną walkę z przeciwnikami, co udawało się najwyżej do połowy meczu. Niestety błędy własne powodowały utratę kontaktu punktowego i w konsekwencji porażkę. Jeźdźcy ostatecznie wywalczyli szóstą lokatę.
Bardzo miłą niespodziankę sprawiła drużyna Not Guilty, Friends and Bert, która bardzo dobrze zaprezentowała się na żorskim parkiecie. Team ten, w którym zazwyczaj grają wyłącznie kobiety, tym razem zaprosił do współpracy kilku mężczyzn, w tym Berta Metzgera, jednego z trenerów reprezentacji Niemiec, w przeszłości wybitnego reprezentanta tego kraju. W Not Guilty zagrała również Joanna Gebel, na co dzień grająca w Polskiej Lidze Rugby na Wózkach. Czołową zawodniczką żorskiego turnieju okazała się Denise Finlay, zdobywając nagrodę dla najlepszego zawodnika w kategorii 2,5 - 3,5 pkt. Waleczna drużyna, podchodząca bez respektu do każdego przeciwnika, znalazła się w klasyfikacji końcowej na czwartym miejscu.
Inny niemiecki team: Rhein-Ruhr Pirates bezsprzecznie zasłużył sobie na zwycięstwo w Klubowym Pucharze Rugby na Wózkach, rozgrywanym w Żorach. Porażka z Sitting Bulls w fazie grupowej nie wpłynęła zasadniczo na postawę zawodników, co więcej wyciągnięte z owej porażki wnioski pozwoliły poprawić grę Niemcom w finale. W meczu tym zawodnicy "Piratów" starali się przede wszystkim zablokować Sławomira Sękowskiego, przydzielając mu często podwójne krycie. Bardzo dobre zawody rozegrali Christoph Werner i Nacer Menezla - zawodnicy kadry narodowej Niemiec, a także Benjamin Putsch, który wywalczył nagrodę dla najlepszego zawodnika turnieju w kategorii 0,5 - 1,0 pkt. Zawodnicy Rhein-Ruhr Pirates pokonali w finale katowicki team, zdobywając tym samym Klubowy Puchar Rugby na Wózkach.
Gospodarze, zespół Sitting Bulls przeszedł jak burza fazę grupową turnieju, ulegając jedynie po bardzo zaciętym pojedynku zespołowi Balian Team. Jednak trener Katowiczan, Ryszard Plinta nie mógł być do końca zadowolony ze swoich podopiecznych, bowiem drużyna była jedną z przodujących w dziedzinie strat i błędów własnych. Coach Sitting Bullsów był najbardziej barwną postacią ławki rezerwowych tego turnieju, nie raz frustrując się zachowaniem na boisku zawodników swojego teamu. W meczu finałowym przeciw teamowi Rhein-Ruhr Pirates Katowiczanie długo utrzymywali grę punkt za punkt, jednak popełnione błędy spowodowały stratę nie do odrobienia.
Wśród gospodarzy wyróżniali się oprócz oczywiście Sławka Sękowskiego, Rafał Konopka oraz Marek Kaproń. Ostatecznie Sitting Bulls byli na tyle gościnni, że pozwolili Niemcom zwyciężyć w turnieju, zadowalając się drugą lokatą.
Należy podkreślić znakomitą organizacją żorskiego turnieju, a w szczególności troskę o zawodników i oprawę gali finałowej. W hali sportowej MOSiR Żory mogliśmy podziwiać zespoły taneczne i pokazy rycerskie, a także pokazowe mecze koszykówki osób pełnosprawnych i koszykówki na wózkach. Praktycznie każda najmniejsza przerwa w grze wykorzystywana była do zaprezentowania umiejętności tanecznych. Pokazy te w połączeniu z rugby na najwyższym poziomie ujęły żorską publiczność, która tłumnie stawiła się na sobotnie finały.
Impreza ta udowodniła, że można z powodzeniem organizować takie zawody w Polsce. Należy dodać, że SSON jeszcze w tym roku organizuje równie znaczący turniej w Katowicach, a za kilka lat - kto wie - może doczekamy się organizacji Mistrzostw Europy w Polsce.
