Raz na wozie, raz pod wozem. Europa Cup 2010
W dniach 8-10 kwietnia The Reds po raz kolejny wzięli udział w elitarnym turnieju Europa Cup, organizowanym w Rheinsbergu w Niemczech. Po udanych występach w Kolonii Polacy nie byli już drużyną anonimową. Na mecze z udziałem Redsów, każdy przeciwnik mobilizował dodatkowe siły.
Drużyna polska została rozstawiona z numerem 5-tym w rankingu turnieju, trafiając do niezwykle silnej grupy z dwiema najlepszymi klubowymi drużynami Europy: The Rebels z Niemiec oraz London z Wielkiej Brytanii, a także ze wzmocnioną drużyną niemiecką - Koblenz Speedos. Już pierwszy mecz Polaków pokazał, że nieprzypadkowo ostatnimi czasy znajdują się w czołówce każdego turnieju. Początek spotkanie z drużyną londyńską był bardzo wyrównany, a obie drużyny dążyły do ustalenia swojej hegemonii. Niestety Redsi nie pomścili finału pocieszenia turnieju w Kolonii, przegrywając z mocnymi Brytyjczykami. Mecz został przegrany po ciężkiej walce, można by rzec na własne życzenie. Ilość błędów własnych zadecydowała o porażce i nienajlepszych humorach zawodników z Polski. Następny mecz miał pokazać wybitność polskiego rugby i udowodnić, że The Reds należą do faworytów turnieju. Niestety, zbyt duża pewność siebie szybko została poskromiona. Drużyna Koblenz Speedos wzmocniona kadrowiczami z Niemiec i Wielkiej Brytanii szybko uzyskała przewagę i zdecydowanie kontrolowała przebieg meczu. Polacy byli zupełnie bezsilni, i mimo kilkakrotnych zrywów w żaden sposób nie zagrozili ustalonemu już w połowie meczu wynikowi. Jednak najgorsze miało dopiero nadejść. Ostatni piątkowy mecz The Reds grali przeciwko wielokrotnym triumfatorom Europa Cup, Bernd Best czy Champions League - drużynie The Rebels. Najłagodniej rzecz ujmując spotkanie to zostało przegrane zanim się na dobre rozpoczęło, niestety tym razem bez żadnej walki. Rebelsi dominowali od początku do końca doprowadzając drużynę polską do trzeciej porażki. Był to najsłabszy występ Polaków w fazie grupowej od wielu lat.
Kolejnego dnia The Reds rozgrywali mecz półfinałowy o miejsca 5-8 przeciwko Flemish Lions z Belgii w której znaleźli się aktualni mistrzowie Europy, a którym turniej ten, podobnie jak Polaków wyraźnie się nie udał. Mecz ten był zdecydowanym przeciwieństwem dnia poprzedniego - podrażniona ambicja Polaków nakazywała im zostawić już nie tylko siódme, ale i ósme poty na boisku. Wynik spotkania ważył się do samego końca. Tym razem to jednak do Redsów uśmiechnęło się sportowe szczęście pozwalając im w samej końcówce ostatniej kwarty obronić decydujące piłki. Jak na ironię ostatnimi rywalami Polaków byli ponownie zawodnicy z Koblenz Speedos, którzy pokonali austriacko-szwajcarski team Fighting Snakes. Mecz o 5-te miejsce był meczem rehabilitacji za poprzednie porażki. Polacy grali rewelacyjnie, konsekwentnie i skutecznie. Zupełnie jakby nowa drużyna weszła na boisko. Po trzech porażkach przyszedł czas na drugie zwycięstwo. Tym bardziej cenne, że decydujące o tym, że to Polacy obronili piątą lokatę sprzed dwóch lat.
Turniej wygrali zawodnicy teamu London, którzy po emocjonującym finale pokonali drużynę The Rebels. Świadczy to również o poziomie grupy "polskiej". Miejmy nadzieje, że za dwa lata The Reds zanotują zdecydowanie lepszy występ.
Akcentem sędziowskim był udział w turnieju dwójki polskich sędziów międzynarodowych - Karoliny Swobody oraz Łukasza Szymczaka.
