• Szukaj:



Główna / Jedno rugby!



Right menu

Warto zobaczyć

Nowości

Ósme miejsce Polaków na Mistrzostwach Świata w Vancouver

Reprezentacja Polski Rugby na Wózkach zajęła ósme miejsce podczas Mistrzostw Świata rozgrywanych pod koniec września w kanadyjskim Vancouver. Polacy, którzy debiutowali w zawodach tej rangi sprawili niemałą niespodziankę wyprzedzając w rankingu m.in. poprzedniego wicemistrza świata - Nową Zelandię.

Udany występ Polaków podczas fazy grupowej Mistrzostw Świata

Reprezentacja Polski Rugby na Wózkach okazała się "czarnym koniem" grupy B podczas Mistrzostw Świata rozgrywanych od 21 września w kanadyjskim Vancouver. Polacy, którzy na mistrzostwa pojechali z "dziką kartą" wygrali m.in. z aktualnymi wicemistrzami świata i zakwalifikowali się do najlepszej ósemki globu.

Mistrzostwa Świata - ostatnie przygotowania, ostatnie problemy, pierwsze refleksje.

Reprezentacja Polski Rugby na Wózkach, która dobrym występem na Mistrzostwach Europy w roku 2009 uzyskała kwalifikację i we wrześniu zadebiutuje na Mistrzostwach Świata w Vancouver w Kanadzie jest już prawie gotowa do wyjazdu. Pod koniec czerwca rozdane zostały nominacje dla zawodników. Sprzęt został zabezpieczony i powoli czeka na transport. Kadra Narodowa jest już po wszystkich zaplanowanych przygotowaniach. I tylko wciąż brak wszystkich środków finansowych, które zabezpieczyłyby uczestnictwo w zawodach.

Polski sędzia na Mistrzostwach Świata w Vancouver

Sylwia Sękowska będzie reprezentować polskie kolegium sędziowskie na Mistrzostwa Świata, które we wrześniu odbędą się w Vancouver w Kanadzie. Dla Głównego Sędziego Polski jest to szczególna nobilitacja za długą i trudną pracę na rzecz rozwoju arbitrów tej dyscypliny w Polsce.

Polska w grupie B podczas Mistrzostw Świata

Reprezentacja Polski Rugby na Wózkach, która zajmuje 10-te miejsce w rankingu IWRF została rozstawiona w grupie B podczas Mistrzostw Świata Rugby na Wózkach, które we wrześniu odbędą się w kanadyjskim Vancouver.

Polecamy

Informacje o użytkownikach

Aktulanie na stronie jest 0 zalogowanych i 7 gości online.

Jedno rugby!

A więc sezon rugbowy A.D. 2007 oficjalnie zakończony. Uwieńczeniem całorocznych zmagań okazał się Puchar Ligi (tudzież zwany Pucharem Polski), który odbył się w Poznaniu w dniach 19-21 października.

W stolicy Wielkopolski mogliśmy zobaczyć osiem najlepszych polskich drużyn, które dzielnie walczyły o ostatnie wielkie trofeum 2007 roku w Polsce. Teamy podzielone zostały na dwie grupy (wg schematu budzącego u niektórych pewne kontrowersje), które rywalizowały na dwóch różnych, niezależnych halach.

Niestety znaczna odległość (ok. 20km) uniemożliwiała oglądanie meczy obu grup. Stan ten utrzymywał się do sobotniego popołudnia, kiedy to drużyny z hali na Czerwonaku dołączyły do tych walczących w hali przy ul. Żonkilowej w Poznaniu.

W pierwszej grupie znaleźli się świeżo upieczeni mistrzowie Polski - Four Kings Warszawa, Jeźdźcy z Borowej Wsi, Garbate Anioły Radom oraz IKS Atak Elbląg. Grupę drugą tworzyły zespoły Sitting Bulls Katowice, Flying Wings Rzeszów, Kozły (vel Piecobiogaz) Poznań oraz Grom Ostrów Mazowiecka.

Ze względu na ilość meczy, rozgrywki rozpoczęły się już wczesnym, piątkowym popołudniem. Początkowe problemy organizacyjne, związane z charakterystyczną złośliwością rzeczy martwych, zostały wspólnym wysiłkiem organizatorów i sędziów przełamane, nie wpływając zasadniczo na program turnieju. Trzeba również oddać sprawiedliwości, że pomimo licznych zmian, chociażby w obsadzie sędziowskiej na poszczególne spotkania, organizatorzy (czytaj jednoosobowy korpus zwany Magdaleną Bogdan) stanęli na wysokości zadania.

Samo widowisko sportowe odbywało sie na bardzo wysokim poziomie. Szczególnie podobać mogła się gra wszystkich tegorocznych medalistów, a więc drużyn z Warszawy, Katowic i Rzeszowa. Miłą niespodziankę sprawiły również zespoły z Radomia i Ostrowii Mazowieckiej. Mecze z udziałem tych teamów pełne były walki i zaangażowania. Należy podkreślić, że we wszystkich drużynach w których grali kadrowicze, to oni byli głównymi motorami napędowymi swoich zespołów, przyczyniając się niewątpliwie do wzrostu poziomu turnieju.

Faza grupowa wyłoniła dwie niepokonane drużyny, które miały zmierzyć się w niedzielne popołudnie w wielkim finale. Wcześniej jednak mogliśmy oglądać poszczególne mecze decydujące o ostatecznej klasyfikacji.

Niestety, pojedynki "bez historii" rozgrywali Jeźdźcy, którzy przyjechali na turniej w mocno osłabionym składzie (absencja Rafała Bednarskiego i Mirosława Kapelana). Należy pochwalić ich jednak za podjętą walkę i wytrwałość. Również pewnym zawodem była postawa drużyny IKS Atak Elbląg. Brak w zespole byłego reprezentanta Polski - Rafała Rockiego zadecydował, że drużyna, która królowała w grupie B, nie odergrała żadnej roli w poznańskim turnieju. Także zespół "gospodarzy zmagań" - Kozły Poznań - osłabiona był nieobecnością podstawowego zawodnika - Tomasza Kaczyńskiego. Pocieszającym był fakt, wyróżnienia Macieja Napierlaskiego i Joanny Goebel za postawę w całym sezonie. Jednakże, w meczu o miejsca 5/6 poznański team uległ zdecydowanie Gromowi, który z kolei rozegrał bardzo dobre zawody. Drużyna ta, (z wyróżniającymi się Tomaszem Siennickim i Piotrem Wilamowskim) kiedy tylko nabierze więcej doświadczenia, odegra jeszcze znaczącą rolę w polskim rugby. W meczu o trzecie miejsce zacięty pojedynek stoczyły zespoły Flying Wings Rzeszów i Garbate Anioły Radom. Początkowo toczyły one bardzo wyrównaną walkę, jednak doświadczenie rzeszowskich kadrowiczów - Krzysztofa Kapusty i Łukasza Gogosza, pozwoliło w pewnym momencie uzyskać znaczącą przewagę. Powiększając skutecznie różnicę punktową, zespół trenera Artura Sochackiego, nie oddał zwycięstwa już do końca. Na pocieszenie Radomianom przypadło wyróżnienie dla Dariusza Gregorczyka - MVP sezonu. Największym widowiskiem okazał się jednak pojedynek gigantów: Four Kings Warszawa oraz Sitting Bulls Katowice. Miał to być rewanż "Byków" nad "Królami" za porażkę w lidze. I rzeczywiście, ostra walka, punkt za punkt, bardzo dobre i co warte podkreślenia dynamiczne spotkanie sprawiły, że publiczność która dopisała na meczu finałowym nie miała prawa narzekać. W spikera zabawiał się sam Rafał Skrzypczyk, który w sposób rzetelny i obiektywny, na bieżąco przedstawiał zgromadzonym w hali rozwój sytuacji na boisku. Naszpikowana kadrowiczami Warszawa, wykorzystując w końcu błędy "Byków" odskoczyła na kilka punktów. Dyscyplina i ofiarność zespołu stołecznego nagrodzone zostały zdobyciem "podwójnej korony", co z pewnością cieszy ich trenera - Tomasza Brzozowskiego. Należy podkreślić, że bardzo dobre spotkanie rozegrali prawie wszyscy: Bartosz Zielski, Dominik Rymer, Tomasz Biduś, Sławomir Gontarz i Adam Bartkiewicz z Warszawy oraz Sławomir Sękowski, Tomasz Wilk, Rafał Konopka i Marek Kaproń w Katowic. Dzięki zwycięstwu nad podopiecznymi trenera Janusza Kozaka, warszawski zespół po raz kolejny zdobył to cenne trofeum - Puchar Polski. Można mieć tylko nadzieje, że podobnych meczy będzie w przyszłym sezonie jeszcze więcej.

Napięcie turniejowe, udzielające się zawodnikom podczas całych zawodów, opadło dopiero z ostatnim gwizdkiem. Turniej ten oprócz wspaniałego widowiska i niezapomnianych akcji pokazał jeszcze jedną, tym razem ciemniejszą stronę polskiego rugby. Mowa tu o agresywnej postawie zawodników wobec siebie, która niestety nie zawsze miała cokolwiek wspólnego z walką sportową. Może należy zadać sobie pytanie: "Czym dla mnie jest rugby?" Bo kiedy ja (czytaj autor tego tekstu), mówię o rugby mam na myśli Bidona z radosnym okrzykiem, kiedy zmusza przeciwnika do wzięcia time-out'u; widzę Bartka Zielskiego zatrzymującego zawodnika o kilkakrotnie wyższej punktacji, co umożliwia zdobycie punktu; poświęcenie Asi Goebel cierpliwie znoszącej wszystkie uderzenia i wywrotki, jak gdyby to a nie zdobywanie punktów było głównym celem przeciwników; widzę Tomka Wilka krzyczącego do wszystkich ze swojego zespołu z przypomnieniem od której strony należy kryć przeciwnika; Artura Sochackiego zdzierającego swój głos, by podpowiedzieć cokolwiek swoim zawodnikom... Tych przypadków jest naprawdę dużo i mógłbym je wymieniać bez końca. Bo to właśnie widzę - to jest MOJE rugby.
I kiedy patrzę na zawodników, którzy skaczą sobie do gardeł z powodów zupełnie absurdalnych, to mogę im tylko życzyć, aby sami zadali i odpowiedzieli sobie na pytanie: "Czym dla Ciebie jest rugby?"
Podsumowując poznański turniej można by rzec, że nastąpił status quo. Ta sama kolejność w lidze, identyczna w Pucharze. Hmmm... Nic bardziej mylnego. Turniej pokazał, że drużyny mają w sobie potencjał, charyzmę i ducha walki. Pozwolił czerpać naukę. Każdy zawodnik był jednocześnie uczniem i nauczycielem. Turniej ten uzmysłowił nam, że "jest jedno rugby"!

 

Komentarze